Punkt widzenia Liory
Było coś w wchodzeniu do Bloku C z całą trójką u boku, co sprawiało, że prostowałam się nieco bardziej niż zwykle.
Carlton szedł po mojej prawej stronie, wysoki i opanowany, z dłońmi wsuniętymi w kieszenie marynarki, jakby miał na wszystko czas tego świata. Adam i Braxton flankowali mnie z lewej, obaj emanowali cichą dominacją w sposób, w jaki potrafili tylko oni.
Nasze kroki






