Gdy Katherine zobaczyła pojawiające się imię Charliego, w jej wzroku mignął niepokój. Zawahawszy się przez sekundę, i tak odebrała.
– Katherine, to ja – powiedział Charlie; jego głos brzmiał starzej, zabarwiony poczuciem winy i niepokojem.
Katherine odpowiedziała beznamiętnym tonem: – Dzień dobry, panie Miller.
Charlie milczał przez kilka sekund, zanim w końcu się odezwał.
– Rozniosły się wieści o






