Powietrze w sali seminaryjnej na Uniwersytecie Medycznym w Dalinston było tak gęste, że można by je kroić nożem.
Ekran projekcyjny nadal wyświetlał slajd z wnioskami z pracy dyplomowej Katherine.
Jej badania skupiały się na klinicznym zastosowaniu nowego leku celowanego w zaawansowanym raku wątroby. Dane były rzetelne, argumenty niepodważalne, a bibliografia zajmowała równe trzy strony.
Wyglądało






