Wieczorna bryza, wciąż ciepła ostatnimi promieniami lata, wędrowała ulicami, snując się na rogach ze słodkim zapachem drzew w powietrzu.
Katherine poczuła, jak jej nos uderza o twardą klatkę piersiową, a natychmiast obmył ją orzeźwiający zapach cedru.
To nie był zapach proszku do prania; to było coś, co należało tylko do niego, zapach, przy którym czuła się bezpiecznie.
W następnej chwili jego ram






