Powietrze w sali sądowej wydawało się tak gęste, że można by je kroić nożem.
Grady nie mógł ukryć cienia samozadowolenia w kąciku ust, gdy celowo zwalniał tempo mowy, jakby wbijał ostatni gwóźdź do trumny Katherine.
Palce Geralda obracały kulki antystresowe jeszcze szybciej, a jego spojrzenie było tak ostre, że mogłoby ciąć szkło. Rzucił spojrzenie na stół oskarżyciela, a jego oczy były pełne groź






