Karl, facet, który wcześniej wybrał numer Yvesa, przepchnął się przez krąg. „Moje kondolencje z powodu straty, ale rodzina Jensenów już umyła od niej ręce. Była tylko oszustką, która wyciągała kasę. Szczęście, że wyrzucili ją, zanim pociągnęła ich na dno”.
Yves zmarszczył brwi i przeszył go lodowatym spojrzeniem. „Co masz na myśli?”
Karl wzdrygnął się i podniósł ręce do góry. „Nie, nie, pani Yates






