Billy miał już napisany scenariusz: zgarnąć kontrakt od Lambertów, stanąć na stole i oświadczyć: „Rachel to prawdziwy talent, Katherine to tylko łowczyni sławy”. A potem patrzeć, jak Katherine próbuje prężyć muskuły, nie mając już nic.
Rachel milczała. Jasne, potrafiła zaplanować kiermasz ciast albo poprowadzić apel szkolny, ale pełna prezentacja korporacyjna? Zero pojęcia. Żołądek podszedł jej do






