Tętno Trumana pulsowało mu w skroniach. To nie była ta Katherine, którą znał – dziewczyna, która zwykła spuszczać głowę, przyklejać do twarzy słodki uśmiech i serwować „przepraszam”, ilekroć on marszczył brwi. Niemalże myślał, że Katherine nigdy się na niego nie zdenerwuje.
Przez ułamek sekundy zastanawiał się, czy ktoś nie podmienił jej ciała. Szok wziął górę nad wściekłością; jego mózg uległ zwa






