Dni mijały powoli, a moje urodziny zbliżały się wielkimi krokami.
Viktor robił, co mógł, żeby mnie unikać, a ja z niechęcią odwzajemniałam mu się tym samym. To nie zmieniało jednak faktu, że cała nasza relacja uległa zmianie. Dało się to wyczuć w powietrzu i w jego przedłużających się spojrzeniach.
Zawsze mi się przypatrywał, ale nikt inny nie zauważył tej iskry ukrytej w jego obsydianowych oczach






