languageJęzyk

Rozdział 3

Autor: Aeliana Thorne23 mar 2026

Tamtej nocy wprowadziłam w życie swój plan, zdeterminowana, by sprowokować u Viktora jakąkolwiek reakcję. Chociaż niekoniecznie uważałam się za najatrakcyjniejszą dziewczynę na świecie, pewne rzeczy działały na moją korzyść.

Kruczoczarne włosy spływały falami na moje plecy, a zielone oczy stanowiły wyraźny kontrast z porcelanową cerą. Dysponowałam zgrabnymi krągłościami i pełnym biustem.

Chwyciłam majtki oraz koszulkę na ramiączkach i zrzuciłam z siebie ubranie, kierując się do łazienki. Szybko odkręciłam wodę pod prysznicem i z niecierpliwością czekałam na gorącą wodę. Westchnienie ulgi opuściło moje usta, gdy gorąca woda zaczęła koić obolałe mięśnie.

Nie spieszyłam się, pozwalając wodzie na zmycie stresu na tyle, na ile było to możliwe.

Wychodząc spod prysznica, owinęłam ciało jednym z ręczników. Minęłam stopą matę łazienkową i poślizgnęłam się. Ostre piśnięcie zaskoczenia wydobyło się z moich ust, kiedy uderzyłam w umywalkę. Szklany kubek stojący na jej brzegu spadł na podłogę i roztrzaskał się w drobny mak.

– Szlag – wymamrotałam, schylając się, by pozbierać kawałki. Wciągnęłam z sykiem powietrze, gdy jeden z odłamków wbił się w moją stopę, zagłębiając się w ciele.

Jęknęłam: – O nie, daj spokój. – Moja krew zaczęła wsiąkać w białą podłogę, a ja się zachwiałam.

O mało się nie przewróciłam, kiedy drzwi do łazienki zostały wyważone. Agresywny i bardzo seksownie wyglądający Viktor wparował do pomieszczenia. Pochylił się do kucków, podczas gdy jego złociste oczy skanowały łazienkę.

– Cóż, to jeden ze sposobów na przyciągnięcie jego uwagi. – Aela przewróciła oczami.

Mruknęłam do niej: – To nie było częścią mojego planu, Aelo.

Gdy jego wzrok spoczął na mnie, przeniósł oczy z mojej osoby na krew, a na końcu na rozbite szkło. Zrozumienie przemknęło przez jego ciemne oczy, podczas gdy złote plamki zaczęły się rozpraszać.

Nawet z pulsującym bólem w krwawiącej stopie, zauważyłam, jak apetycznie wyglądał Viktor. Musiał szykować się do snu, ponieważ miał na sobie jedynie czarną koszulkę na ramiączkach i luźne spodenki. Niestety, jego rękawiczki wciąż znajdowały się na swoim miejscu, podobnie jak maska. Jego włosy były jeszcze bardziej rozczochrane niż zwykle.

Miałam trudności z utrzymaniem się w pionie. Stałam na jednej nodze, jedną ręką trzymając się ściany, a drugą zaciskając na zbyt małym ręczniku.

Viktor podszedł do mnie, a ja omal nie zadrżałam, kiedy jego ubrane w rękawiczki dłonie wsunęły się pod moje pachy. Zupełnie jakbym była olbrzymim dzieckiem, Viktor uniósł mnie i posadził na toalecie. Miejsce, w którym mnie dotknął, stało się gorące i zarumienione.

Odwrócił się i pozwolił swoim butom chrzęścić na rozbitym szkle, zaglądając do szafki łazienkowej w poszukiwaniu czegoś przydatnego. Wyciągnął apteczkę i wrócił do mnie.

Przypomniałam sobie, że nie byłam teraz z niego zbytnio zadowolona i spróbowałam wstać. Jego odziana w rękawiczkę dłoń wystrzeliła i pchnęła moje ramię w dół.

– Siad. – Rozkazał głębokim głosem, nie znoszącym sprzeciwu.

Zaburczałam pod nosem, próbując wyrwać mu apteczkę. – Sama to zrobię.

Spojrzałam na niego gniewnie, gdy odtrącił moją dłoń, a jego grafitowe oczy wbiły się w moje.

– Czy nie tego właśnie chciałaś? – Uśmiechnęła się złośliwie Aela w mojej głowie.

Przewróciłam oczami na jej zarozumiałe zachowanie. – Tak, ale nie żeby przy tym być nabitą na szkło i krwawiącą.

– Po prostu spójrz w dół. – Jęknęła Aela.

Spojrzałam w dół na ręcznik, który zaledwie zakrywał moje ciało, i zalałam się rumieńcem. Chwyciłam go mocno jedną ręką. Moje piersi były ściśnięte, wyglądając, jakby miały za chwilę wyskoczyć z materiału. Dół ręcznika ledwie zasłaniał moje najbardziej wrażliwe strefy, za to obie nogi znajdowały się na pełnym widoku.

– A teraz spraw, by popatrzył. – Aela uśmiechnęła się łobuzersko, zachęcając mnie do działania.

Siedziałam w ciszy, podczas gdy Viktor wyjął z apteczki kilka rzeczy. Z moimi zdolnościami uzdrawiania Alfy skaleczenie zniknęłoby za dzień lub dwa, ale mimo to milczałam.

Ciemne oczy Viktora spotkały się z moimi i natychmiast mnie zniewoliły. Mogłabym przysiąc, że w jego obsydianowym spojrzeniu dostrzegłam drobinki innych kolorów, ale nie byłam wystarczająco blisko, by to stwierdzić.

Pisk zaskoczenia wydobył się z moich ust, gdy Viktor wyciągnął odłamek szkła z mojej stopy. Przez cały ten czas jego oczy ani na moment nie odrywały się od moich.

Wciągnęłam z sykiem ostre powietrze, kiedy polał skaleczenie alkoholem. Zdecydowanie wyglądało to gorzej, niż początkowo sądziłam. Rana była znacznie głębsza i zapowiadało się, że chodzenie będzie sprawiać cholerny ból.

Viktor wyciągnął długi biały bandaż, ale powstrzymałam go.

– Pozwól, że najpierw się ubiorę. Możesz to obandażować w sypialni. – Próbowałam ukryć uśmieszek błąkający się po moich ustach.

Viktor skinął tylko głową i opuścił łazienkę, a ja stłumiłam śmiech, patrząc na roztrzaskane drzwi.

Wyjrzałam z łazienki i skrzywiłam się, widząc, że Viktor stał odwrócony do mnie tyłem, chcąc w ten sposób zapewnić mi odrobinę prywatności.

Pozwoliłam, by ręcznik spadł na podłogę pokrytą kawałkami rozbitego szkła. Wsunęłam na siebie koszulkę na ramiączkach i majtki, wdzięczna za to, że wybrałam czarne koronkowe figi.

Koszulka była bardzo krótka i pozostawiała pośladki na pełnym widoku. Koronkowa bielizna zakrywała większość, ale z łatwością prześwitywała. Dolna część i boki pośladków wymykały się spod materiału.

Skrzywiłam się pod wpływem ostrego bólu przeszywającego spód mojej stopy i starałam się w miarę możliwości nie stawiać jej na dywanie. Na dźwięk mojego wychodzenia z łazienki Viktor się odwrócił, a ja o mało nie jęknęłam, gdy jego ciemne oczy znów utknęły na mojej twarzy.

Miałam zamiar zmusić go do zauważenia mnie.

Kuśtykałam do jednej z komód i pochyliłam się, żeby wyjąć z niej szorty. Gdy się wyprostowałam, zauważyłam, że Viktor stoi do mnie tyłem.

– Nie wyglądasz na faceta, który bałby się wpół rozebranej dziewczyny. – Przewróciłam oczami, starając się, by mój głos brzmiał stanowczo i spokojnie. Chociaż na zewnątrz brzmiałam na zrelaksowaną, w środku trzęsłam się jak galareta. Jego zapach zdążył już wsiąknąć w mój pokój i drażniąco owijał się wokół mojej głowy.

Moje nogi i pośladki były prawie nagie, podczas gdy piersi naciskały na cienki materiał koszulki. Nigdy nie spałam w staniku, więc moje sutki stwardniały lekko od szorstkiego materiału.

Viktor odwrócił się przodem do mnie i uniósł brew, po raz kolejny wybierając milczenie.

– Spójrz w dół, Viktor. – Tym razem nie potrafiłam powstrzymać złośliwego uśmiechu. Podeszłam bliżej i poczułam, jak kącik moich ust wędruje w górę, gdy spojrzałam w oczy mężczyzny. Rzuciłam mu ciche wyzwanie, mając nadzieję, że nie zdoła oprzeć się przynęcie. Wszystko w nim wrzeszczało, że był pierwotny i dominujący; nie mogło mu się podobać, że rzuca mu wyzwanie mała dziewczynka.

Wiedziałam, że to niebezpieczna gra. Drażnienie i kuszenie wilka emanującego taką potęgą, ale nie obchodziło mnie to. Czułam się przy nim bezpiecznie i nie wyobrażałam sobie, że mógłby mnie skrzywdzić. Te kilka razy, kiedy mnie dotknął, były lekkie, a wręcz delikatne.

– Sprytnie, sprytnie – mruknęła Aela, w duchu rzucając mu to samo wyzwanie.

Czułam, jak moje oczy powoli zmieniają kolor, a na moje usta wpełza uśmieszek wpatrzony w mojego niebezpiecznego ochroniarza. Czułam się, jakbym drażniła dzikie zwierzę, machając przed jego nosem nieodpartą przynętą.

Kiedy jego ciemne oczy zaczęły powoli wędrować w dół mojego ciała, zalało mnie uczucie wszechogarniającego gorąca. Satysfakcja i podniecenie krążyły w moich żyłach, towarzysząc mu na tej powolnej ścieżce, którą wzrokiem wytyczał po moim ciele.

Jego oczy pozostawiały na mojej skórze ślad gorąca, gdy badały każdy cal mojej sylwetki. Kiedy dotarł do moich stóp, zamknął oczy. Gdy je otworzył, jego wzrok znów był utkwiony w mojej twarzy. Jedyną różnicą było to, że teraz roiły się w nich ogromne złote plamki, które wirowały bez ustanku.

– To nie było aż tak trudne, prawda? – Uśmiechnęłam się szeroko, posadziłam tyłek na łóżku i wyciągnęłam do niego stopę.

Aela i ja wiedziałyśmy, że to dopiero początek. Zrobiłyśmy wyrwę w jego metaforycznym pancerzu, a ja doskonale wiedziałam, że następnym razem nie będzie stawiał już takiego oporu.

Jego oczy wciąż wydawały się wyzute z emocji, poza tamtym małym błyskiem ukrytym głęboko w ich wnętrzu. Viktor kucnął i ujął moją stopę w odzianą w rękawiczkę dłoń.

Starałam się nie krzywić, gdy ciasno owinął bandaż wokół mojej stopy. Jego oczy odrywały się od moich zaledwie na ułamek sekundy, rzucając szybkie spojrzenie na zabandażowaną stopę.

Po raz drugi utonęłam w złotych plamkach błyszczących w jego przeszywającym spojrzeniu i bezwiednie przejechałam językiem po wargach. Aela zaczęła snuć w głowie najróżniejsze myśli na temat naszego tajemniczego ochroniarza, a ja w końcu uległam ich czarowi. I choć jej obrazowe wizje obejmowały o wiele więcej niż tylko tęskne spojrzenia, nie potrafiłam się od nich oderwać. Nie twierdzę, że po prostu miałam ochotę wskoczyć mu do łóżka, ale z drugiej strony, nie mogę zaprzeczyć, że czułam pokusę.

– Dziękuję, Viktor. – Jego imię spłynęło z moich ust niemal jak mruknięcie, a ja postanowiłam zostawić mu prezent na pożegnanie. Podciągnęłam nogi na łóżko i obróciłam się na brzuch. Mając okryte koronką pośladki skierowane w jego stronę, przeczołgałam się przez pościel i wsunęłam pod kołdrę.

Zanim zdążyłam odwrócić się, by złapać jego spojrzenie, przylegające do ściany drzwi trzasnęły z hukiem.

– Mamy go. – Zadowolone mruczenie Aeli wślizgnęło się i zakręciło w moim umyśle.

Poszłam spać z pełnym zadowolenia uśmiechem na twarzy i po raz pierwszy od dawna nie miałam ani jednego koszmaru.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: Rozdział 3 - Odkrywanie mojego milczącego ochroniarza | StoriesNook