Jakoś udało mi się zyskać chwilę dla siebie.
Zostałam w sali balowej, ale podeszłam bliżej jednego z łukowatych okien. Czerwone, aksamitne zasłony pomogły mi ukryć się przed częścią gości.
Po prostu potrzebowałam chwili, by odetchnąć i zebrać myśli. Zgrywanie głupiutkiej, beztroskiej księżniczki nie było moją wymarzoną rolą.
– Prowadzisz niebezpieczną grę. – Moich uszu dobiegł twardy akcent Viktor






