Perspektywa Valerie
Przeszliśmy już spory kawałek od Domu Watahy i od miasta. Zaczęłam zauważać, że im dalej szliśmy, tym głębiej wchodziliśmy w las. Mimo to byłam pewna, że podążam za zapachem Viktora; był tu całkiem niedawno. Wiedziałam, że byłabym szybsza, gdybym przemieniła się w wilka, ale gdybym to zrobiła, dzieci u mego boku zostałyby same.
Spojrzałam na Tobiasa i Sloane, patrząc, jak próbu






