Wpadłam chwiejnym krokiem z powrotem do swojego pokoju, a Loren siedziała przy biurku. Gdy tylko weszłam, natychmiast wstała. Rzuciła się na mnie, a ja westchnęłam, oddając uścisk i pozwalając, by moje ciało w końcu się odprężyło.
– Tak mi przykro! – wybełkotała Loren. – Wiedziałam, że powinnam przestać gadać, ale nie mogłam i ja...
– Przepraszam – odparłam, ucinając jej paplaninę. – Tak szybko wy






