Valentin
Valentin patrzył, jak Zora wpada niczym burza do szatni. Gdy tylko zniknęła mu z oczu, pozwolił, by jego ramiona opadły, a plecy się zgarbiły. Z westchnieniem przetarł dłonią twarz, po czym odchylił głowę do tyłu, by spojrzeć na sufit.
Co zrobiłem, że na to zasłużyłem? Zapytał bogów.
Wiesz, co zrobiłeś – odpowiedzieli w jego umyśle. Opuścił głowę z powrotem na pierś. Nie powinien był nawe






