"Jeszcze raz."
Pieczenie. Rozdzieranie skóry. Uczucie futra powracającego na moje łapy.
"I z powrotem."
Więcej pieczenia. Więcej rozdzierania skóry. Chłód na dłoniach pozbawionych jakiegokolwiek owłosienia.
"Jeszcze raz."
"Boże" – wydusiłam z siebie, padając do przodu na ręce. "Mogę dostać chociaż pół sekundy odpoczynku?"
Usłyszałam plaskanie stóp o matę gimnastyczną. Potem cień kogoś kucającego o






