Przemierzałam stołówkę niczym burza, a w moich żyłach krążył gniew tysiąca słońc. Gdzieś z tyłu mojej głowy Mona była równie wściekła, warcząc i kłapiąc paszczą w powietrzu.
Uderzyłam jedną z kartek o stół tuż przed Kairosem, aż jedzenie, które właśnie spożywał, rozchlapało się na wszystkie strony. Powoli uniósł głowę, a ja napotkałam te kamienne, złote oczy, których zdążyłam już znienawidzić.
– C






