Zora
Teraźniejszość
Siedziałam przez chwilę, wpatrując się w Valentina, kiedy skończył. Pociągnęłam lekko nosem, nieświadoma, że płaczę. Podniosłam dłoń, by otrzeć łzy z policzków.
– Wow – to było wszystko, co potrafiłam z siebie wydusić.
– Tak – mruknął Valentin. Poruszył się lekko na swoim miejscu. Zdawało się, że w miarę opowiadania tej historii coraz bardziej tracił nienaganny wygląd. Pod koni






