Wróciłam do pokoju około północy i starałam się wejść tak cicho, jak to możliwe. Wszystko na nic, bo kiedy spojrzałam w tamtą stronę, zobaczyłam, że Loren nie ma w łóżku. Zmarszczyłam brwi i zapaliłam światło, żeby nie potykać się o wszystko jak słoń w składzie porcelany.
Zdjęłam płaszcz i bez pośpiechu opadłam na łóżko. Wciąż byłam śliska od potu po treningu. A jednak mój umysł czuł się, jakby by






