Benjamin zmrużył oczy, patrząc na Arissę. Jego twarz spochmurniała na widok niezręcznego uśmiechu na jej ustach.
„Więc dlaczego je przede mną ukrywasz?”
W obliczu kolejnego z jego intensywnych przesłuchań poczuła ukłucie winy.
Natychmiast posłała mu promienny i niewinny uśmiech.
„Panie Graham, zaszło chyba jakieś nieporozumienie. My ukrywamy się przed złymi ludźmi”.
Patrząc, jak jej brwi wyginają






