Arissa pochyliła się i pocałowała Gavina w głowę. – Jesteś moim skarbem!
Wypełniało ją poczucie winy.
Benjamin był zdumiony. Patrząc na smutny duet matki i syna, ściągnął brwi. – Gavin, o czym ty mówisz? Co ci wcześniej powiedziałem?
– Benjamin! – Arissa posłała mu wściekłe spojrzenie przez łzy, a jej głos zabrzmiał chłodno. – Skrzywdziłeś Gavina przez tę kobietę, a masz czelność robić mu wyrzuty.






