„Chodź! Wracajmy do środka!” – zawołał Benjamin do Arissy.
Posłała mu spojrzenie, po czym wprowadziła dzieci do domu.
„Skarbeczki, wchodzimy!”
„Mamusiu!”
Cała piątka dzieci walczyła o to, by trzymać ją za ręce. Te, którym się to nie udało, zamiast tego ciągnęły ją za ubranie.
Arissie trudno było normalnie iść; uśmiechnęła się, patrząc na całą ich piątkę.
Kingsley uśmiechnął się z rozbawieniem. „Je






