Perspektywa Kaleba
Ściany mojego mieszkania wydawały się inne niż kiedyś.
Minęły trzy tygodnie, odkąd wyszedłem ze szpitala. Moja rutyna była prosta. Budziłem się o siódmej, ponieważ moje ciało nie pamiętało już, jak się dłużej śpi. Wpatrywałem się w sufit przez dwadzieścia minut, upewniając się, że naprawdę nie śpię i nie wróciłem do tamtej ciemnej rzeki. Następnie wstawałem i zaczynałem trening.






