Perspektywa Bailey
Zegar na ścianie tykał. Był to jedyny dźwięk w salonie. Wybiła północ.
Siedziałam na brzegu welurowej sofy, chowając dłonie między kolanami, żeby powstrzymać ich drżenie.
W domu było zbyt cicho.
Zazwyczaj o tej porze Kaleb zdążyłby napisać do mnie z dziesięć razy. Wysłałby jakiegoś głupiego mema albo wiadomość głosową, mówiąc, że będzie za pięć minut, ale ekran mojego telefonu p






