Perspektywa Davida
Stałem na środku chaotycznego komisariatu, a zapach starej kawy i wosku do podłóg wypełniał moje płuca.
Bailey dygotała obok mnie, jej małe dłonie zaciskały się na rękawie munduru młodego oficera.
Zbladła tak bardzo, że jej oczy wyglądały jak ciemne zapadliska.
"Gdzie on jest?" – wydyszała. Jej głos był cienki jak drący się papier. "Mówiliście, że będziecie go pilnować. Mówiliśc






