Perspektywa Ethana
Statek zaczął płynąć.
Stałem na mostku, wciągając powietrze w krótkich, urywanych wdechach. Obok mnie stał mój ojciec i Rico, zapierając się nogami o pochyloną podłogę.
Jego twarz była oblana głęboką, wściekłą czerwienią, a dłonie kurczowo zaciskały się na krawędzi stołu z mapami, aż zbielały mu knykcie.
– Gaz do dechy! – warknął Rico do kapitana.
Kapitan, siwowłosy mężczyzna, k






