Punkt widzenia Kaleba
Siedziałem na ławce ze spuszczoną głową, podczas gdy reszta drużyny się pakowała.
Moje nogi były ciężkie, klatka piersiowa płonęła, a pot spływał mi po karku. Trener stanął przede mną, mając mocno skrzyżowane ramiona.
– Kaleb – powiedział niskim, ale twardym głosem – przez cały tydzień byłeś nieobecny duchem. Twoje podania są niechlujne, a ty jesteś rozkojarzony.
Nie wiem, co






