Perspektywa Bailey
Na komisariacie pachniało starą kawą i zmęczonymi ludźmi. Byłam tu już tak długo, że plastikowe krzesło zdawało się dopasować do mojego ciała.
Moje nogi nieustannie drżały – był to drobny, obrzydliwy dreszcz, nad którym nie potrafiłam zapanować.
Dwa dni; Kaleb był zaginiony od dwóch dni.
Gapiłam się na zegar wiszący na ścianie. Wskazówka sekundnika tykała zbyt głośno, a każdy dź






