Perspektywa Bailey
Budziłam się powoli, wciąż na wpół pogrążona we śnie, czując mocne ramiona oplatające moje ciało.
Początkowo myślałam, że to sen i wcale się nie poruszyłam. Po prostu słuchałam jego oddechu, miarowego i spokojnego, i czułam, jak jego klatka piersiowa unosi się i opada za moimi plecami.
Kaleb.
Wiedziałam to, jeszcze zanim otworzyłam oczy. Jego zapach był znajomy, kojący. Tęskniła






