Z perspektywy Bailey
Słońce zaszło już wiele godzin temu, pozostawiając Nowy Jork spowity zimną, szarą mgłą.
David ściskał kierownicę swojego czarnego SUV-a tak mocno, że jego knykcie pobielały.
"To już czwarty, David" – szepnęłam. Mój głos był tylko słabym, poszarpanym szeptem. Nie spałam od całych wieków.
"Czwarty magazyn. Pusty. Tylko kurz i szczury."
"Jedziemy dalej" – powiedział David. Jego g






