Perspektywa Kaleba
Byłem w Nowym Jorku zaledwie od kilku godzin, a już czułem napięcie.
W kółko powtarzałem sobie, że przyjechałem tu wyłącznie w interesach.
Zamierzałem załatwić to, co miałem do zrobienia, nie wychylać się i po cichu wyjechać.
Żadnych dramatów, żadnych odwiedzin i żadnego wpadania na znajome twarze – a zwłaszcza na Davida czy Bailey.
Miasto było ogromne i pełne ludzi. Nie było mo






