Perspektywa Bailey
Stałam tam z mamą, tatą, bratem Davidem i Seleną.
Czułam ciepło słońca na skórze, a cały szkolny dziedziniec tętnił od głośnych wiwatów.
Ludzie krzyczeli, robili zdjęcia, rzucali w powietrze birety. W końcu skończyłam studia i byłam z siebie niesamowicie dumna.
Mama chwyciła mnie i delikatnie potrząsnęła, a jej oczy lśniły.
– Och, moje maleństwo! – wykrzyknęła. – Jestem z ciebie






