Perspektywa Davida
Dziewczyna ani drgnęła; nie odwróciła wzroku ani nie przeszła obok mnie obojętnie, jak robiła to większość ludzi w tym sterylnym, zabieganym otoczeniu szpitalnego parkingu.
Stała tam z tą tacą kawy, lekko przechylając głowę i przyglądała mi się wzrokiem sugerującym, że widzi mnie na wylot.
"Nic mi nie jest," wychrypiałem, a mój głos brzmiał tak, jakby przeciągnięto go po żwirze.






