**Luke**
Moje serce uderzyło o żebra z taką siłą, że aż zabolało. Przez sekundę nie mogłem nawet złapać tchu.
„Co do cholery...?”
Dłoń Richarda zacisnęła się na moim gardle, po czym wbiła mnie z powrotem w ścianę. Powietrze z gwałtownym świstem uciekło z moich płuc. Wtedy mnie puścił, ale niezbyt daleko – jego ciało wciąż mnie osaczało, a oczy były płaskie i zimne jak zimowa stal. Zakaszlałem, wal






