**Luke**
Poranek w Boże Narodzenie uderzył we mnie niczym koszmar owinięty w brokat.
Cała posiadłość wyglądała jak z cholernej pocztówki – sztuczny śnieg rozpylony na żywopłotach, wieńce na każdych drzwiach, świece żarzące się w każdym oknie. Wewnątrz głośniki dudniły kolędami na tyle głośno, by przewiercić mi czaszkę, a powietrze cuchnęło cynamonem i przyprawami, ciężkie i mdłe. Wszyscy żyli śmie






