**Jaxson**
Tydzień po mistrzostwach minął w dziwnej mgle.
Wszyscy wciąż ekscytowali się zwycięstwem – zawodnicy chodzili dumniejsi, profesorowie zatrzymywali ich na korytarzach, a dział sportowy zachowywał się tak, jakbyśmy podarowali im księżyc. Byłem dumny – Boże, byłem taki dumny – ale nic z tego nie miało takiego znaczenia, jakie mieć powinno. Nie bez niego u mojego boku.
Niedziela ciągnęła si






