**Luke**
Wyszedłem przed wschodem słońca.
Niebo miało jeszcze głęboki błękit wczesnego poranka, latarnie cicho brzęczały, świat był w połowie uśpiony. Poruszałem się cicho, ale szybko, wymykając się bocznymi drzwiami do garażu. Ostatnią rzeczą, jakiej którykolwiek z nas potrzebował, było to, by ktoś zobaczył mnie wychodzącego z domu Jaxsona o piątej rano.
Ale nie potrafiłem żałować tego ryzyka.
Mo






