**Luke**
Droga powrotna wydawała się nierealna.
Wszyscy wokół mnie tętnowali adrenaliną i świętowaniem – śmiali się, krzyczeli, odtwarzali każdy kluczowy moment meczu, jakby to już była legenda. A ja uśmiechałem się razem z nimi, klepałem ich po plecach, śmiałem się z ich żartów. Ale to, co rosło w mojej piersi, nie było tylko zwycięstwem.
To była radość.
Prawdziwa radość.
Taka, która sprawiała,






