Gdy mężczyzna wszedł na scenę, tłum wreszcie go rozpoznał.
Był to Louis, właściciel Lisson Gallery.
Sama jego obecność niosła ze sobą ogromny autorytet w świecie sztuki.
Jako że spędził lata pogrążony w świecie sztuk pięknych, jego zdolność do orzekania o autentyczności była absolutnie niekwestionowana.
Jeśli ktokolwiek mógł zweryfikować prawdziwą tożsamość O'Briena, to był to właśnie on.
Po uściś






