Grupka ochroniarzy w czarnych garniturach eskortowała wysokiego, postawnego mężczyznę, gdy ten wkraczał do sali.
Miał na sobie ciemne okulary, jego ostre, wyrzeźbione rysy twarzy emanowały aurą władzy i kontroli, a otaczała go naturalna domena dominacji.
Ktoś w tłumie gwałtownie wciągnął powietrze.
„To pan Vanderbilt…!”
Gdy ludzie rozpoznali Sebastiana, wśród kobiet wybuchły szepty.
Trzech z najpo






