James nie strzępił języka. W ułamku sekundy uderzył Uesugiego w dłoń, wytrącając mu pistolet i jednocześnie unosząc własną broń.
– Nie pozwolę ci jej tknąć.
Jego głos był zimny, a każde słowo niosło ze sobą wyraźne ostrzeżenie. – Jeśli odważysz się ją skrzywdzić, nie licz, że się zawaham.
Ich spojrzenia się skrzyżowały, oba pełne morderczych zamiarów. Każdy z nich mógł zakończyć życie drugiego w m






