W gaju kwitnących wiśni wiatr szeleścił liśćmi, tworząc delikatny, niemal upiorny dźwięk. James nigdzie nie mógł dostrzec sylwetki Caitlin, jego serce waliło jak młotem, ale zmusił się do zachowania spokoju.
Zatrzymał się, a jego wyostrzone uszy uważnie nasłuchiwały dźwięków wokół, gdy prawa dłoń już zaciskała się na rękojeści broni.
„Wyjdź!” zawołał chłodno.
Wkrótce zza pnia wiśni wyłoniła się po






