Tego wieczoru w rezydencji panowała cisza; rodzaj ciszy, która napierała na Niverę tak bardzo, że nawet jej własne kroki na marmurowej podłodze wydawały się zbyt głośne.
Wydawało się, że cała służba udała się już na spoczynek. Ona sama wróciła z sesji zdjęciowej wiele godzin temu, zmusiła się do drzemki, a nawet próbowała odwrócić swoją uwagę lekką lekturą.
Ale mimo to – wciąż czuła ciężar w klat






