Serce Nivery waliło o żebra, gdy chwiała się pod ciężarem Alejandro, wpół ciągnąc go, wpół prowadząc przez korytarz i do jego pokoju.
Siła w jego ciele — normalnie niemożliwa do zignorowania — wydawała się teraz wiotka, ciężka i przerażająco krucha.
Zatrzasnęła drzwi piętą i ostrożnie opuściła go na brzeg łóżka. Jej dłonie zawisły nad jego posiniaczoną postacią, niepewne, czy go dotykać, czy nie,






