Siedziba główna firmy Garcíów była nie do poznania.
Eleganckie, szklane drzwi, które zazwyczaj witały inwestorów i dygnitarzy, teraz otwierały się i zamykały w rytm kroków ciężkich butów funkcjonariuszy organów ścigania. Umundurowani policjanci wynosili pudła z aktami, dyski twarde i stosy ksiąg rachunkowych.
Sekretarki szeptały nerwowo po kątach, dyrektorzy pocili się w swoich szytych na miarę g






