Alejandro pozostał na moment z tyłu, z pięściami zaciśniętymi tak mocno, że aż zbielały mu knykcie. Płuca paliły go żywym ogniem, każdy oddech był ostry i płytki. Odwrócił się do pracowników, których twarze były blade i pełne strachu, a następnie zmusił swój głos, by zabrzmiał niczym stal.
„Wracajcie do pracy”.
Nikt nawet nie drgnął, wyglądali tak, jakby doznali szoku po tym, czego właśnie byli św






