W sali szpitalnej panowała cisza, w powietrzu unosił się ciężki, sterylny zapach środków dezynfekujących, a ciche pikanie monitora było jedynym rytmem odmierzającym upływające minuty.
Noc napierała na okna, ciężka i milcząca. Miasto na zewnątrz tętniło swoim własnym chaosem, ale w granicach prywatnego apartamentu szpitalnego panowało kruche poczucie spokoju.
Alejandro siedział na brzegu łóżka Nive






