Pokój znów spowiła cisza, przerywana jedynie cichym buczeniem maszyn i miarowym kapaniem kroplówki. Nivera leżała oparta o stertę poduszek, a jej wzrok spoczywał na zamkniętych drzwiach.
Echo głosu jej brata – ostrego i opiekuńczego – wciąż cicho dźwięczało w jej umyśle, ale tym, co utrzymywało się najsilniej, był ciężar wyczerpania uciskający jej klatkę piersiową.
Wtem drzwi otworzyły się cicho






