Alejandro nie zatrzymał się, by pomyśleć.
W chwili, gdy mężczyzna zniknął za rogiem, instynkt przejął kontrolę — ostry i pozbawiony wahań. Rzucił się w pogoń, a jego buty mocno uderzały o żwir, wiatr świszczał mu w uszach.
Alejka za motelem była ciemna i wąska, otoczona przez zardzewiałe kontenery na śmieci i przesiąknięta mdłym zapachem oleju. Jedyne światło pochodziło z migoczącej w górze żarów






