Miguel Garcia zachichotał cicho; dźwięk ten był niski i niemal rozbawiony. Powoli odsunął jednorazowy telefon od ucha. Światło z pojedynczej lampy nie całkiem docierało do jego twarzy, pozostawiając jego rysy w połowie ukryte w mroku. Pasowało mu to. Zawsze mu to pasowało.
Głos Alejandro wciąż słabo pobrzmiewał w jego umyśle — opanowany, ostry, napięty pod powłoką powściągliwości. Tak bardzo do ni






