Alejandro zamknął za sobą drzwi, a jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Martins przysłał mu rano lokalizację, a on nie potrzebował wskazówek dojazdu, bo dobrze znał to miejsce.
Prowadził niczym człowiek na misji.
Klub był schowany w jednej z zamożniejszych dzielnic miasta, ale to nie umniejszało obrzydliwości tego, czym był. Na pierwszy rzut oka obsługiwał bogaczy. Ale za kulisami? Był to jedyn






